środa, 29 kwietnia 2015

INSTAMIX KWIECIEŃ

Hej! Myślę, że śmiało możemy powiedzieć, że kwiecień mamy już za pasem. Kolejny miesiąc przeleciał mi nie wiadomo kiedy. Ale jest jeden plus, zostały 2 miesiące do wakacji! SUPER :) Czekam z niecierpliwością! Pogoda przez ostatnie dni nie nastraja zbyt pozytywnie. Słabe jest również to, że mimo iż ten tydzień na uczelni jest krótszy (o cały piątek!) to ja mam masę roboty, jak nigdy! Natomiast maj będzie jeszcze intensywniejszy, jeśli chodzi o sprawy blogowe - również. Sporo nowości i recenzji na Was czeka! Czas przejść do meritum sprawy. Dzisiaj instamix, czyli kolejna odsłona co się działo u mnie przez miesiąc kwiecień. Zdjęcia są publikowane tutaj -> PEEERFECTLLY. Rośnijmy w siłę, zapraszam do obserwacji :-) 

1. Selfie w kręconych włosach / 2. Selfie w prostych włosach

3. Car selfie / 4. Frame full of memories

5, Nowy nabytek ♥ / 6. Rynek poznański

7. Moje zakupy na promocji w Rossmanie / 8. Baby blue z Golden Rose ♥

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

MOJA PIELĘGNACJA TWARZY

Witajcie kochani! Jak wam minął weekend? Mi bardzo szybko! Powoli zbliża się miesiąc maj, a co za tym idzie, chwila odpoczynku w majowy weekend. Jakie macie plany? Ja na pewno w końcu odwiedzę Wrocław! Może ktoś z Was poleci mi co fajnego można zobaczyć i gdzie dobrze zjeść :) Piszcie w komentarzach! A dzisiaj przychodzę do Was z postem dotyczącym mojej codziennej pielęgnacji twarzy. Chcę Wam pokazać kilka produktów, które używam i które bardzo dobrze u mnie się sprawdzają! Chodźcie poczytać o mojej rutynie! :)


Jak wiadomo oczyszczanie jest ważnym elementem w pielęgnacji twarzy. Powyżej widzicie dwa produkty, które aktualnie używam, i z których jestem zadowolona. Matujący żel z Tołpy niestety trochę wysusza, ale mimo to ma super działanie. O Piance z Pharmaceris już kiedyś pisałam (dokładnie TUTAJ), moja opinia o niej nadal jest pozytywna. Spełnia moje oczekiwania w 100%. 


Kolejnymi produktami jakie stosuję to płyn micelarny, obecnie niebieska wersja (różowa była rewelacyjna!) z Garniera. Używam go już jakiś czas i póki co nie narzekam, dokładnie zmywa cały makijaż i jest bardzo wydajny. Przychodzi też pora na użycie toniku! Ja wybrałam ten z Loreal, który stosuje po oczyszczeniu twarzy. Ogólnie sprawdza się dobrze, jednak drażni mnie jego zapach - bardzo czuć alkohol. 


Raz na jakiś czas również stosuję też maseczki, zazwyczaj podczas moich leniwych dni, kiedy mam dużo wolnego czasu. Bardzo lubię te z firmy Ziaja. Zarówno z serii liście zielonej oliwki, jak i z tej zwykłej z glinką szarą czy zieloną. Denerwuje mnie jednak to, że te opakowania są duże! Nigdy nie potrafię zużyć całej saszetki podczas jednego użycia. Też tak macie? 


Przychodzi też czas na najważniejszy element - czyli NAWILŻANIE. Obecnie stosuję tylko kremy o takich właściwościach. Moim ulubieńcem jest ten z Apisu, o którym więcej pisałam TUTAJ. W oddali widać też małą próbkę kremu Embriolisse, ostatnią ją odkryłam, bo leżała u mnie już zapomniana. Z pewnością przyda się na majówkowy wyjazd! 

Koniecznie piszcie jakich wy produktów używacie do pielęgnacji twarzy i co polecacie! Kusi mnie seria Ziaja liście manuka, jednak na razie chcę zużyć to co mam i wtedy się za czymś rozejrzeć. No i wrocławianki piszcie co warto zwiedzić w waszym mieście. Do następnego kochani :*

piątek, 24 kwietnia 2015

WE ARE NOT LOST


Witam Was! Mamy już piątek, a co za tym idzie zaczyna się kolejny weekend! Kto czekał? Ja w ten weekend również mam trochę pracy, ale i chwila odpoczynku się należy! Dzisiaj mam dla was stylizacje! Już dawno żadnej na blogu nie było i przyznam szczerze, że się stęskniłam. Co więcej o samym outficie? Poszarpane spodnie i ramoneska z ćwiekami przełamują charakter tej stylizacji. Nie można powiedzieć, że jest klasyczna i prosta. Coś się dzieje! Co nowego? Nowy jest t-shirt, który już mieliście okazje zobaczyć. Uważam, że szczególnie dobrze będzie się komponował latem do szortów z wysokim stanem! Możecie go zdobyć TUTAJ. Słoneczna pogoda bardzo sprzyjała tej sesji :)

Okulary/MOODO       Bluzka/WALKTRENDY         Spodnie/ZARA           Buty/LABOTTI

środa, 22 kwietnia 2015

PRODUKTY WARTE SWOJEJ CENY

Hej kochani! Poprzedni wpis bije rekordy oglądalności, cieszę się, że okazał się przydatny. Nie pozostaje teraz nic innego jak wykorzystać to w praktyce. Dla zainteresowanych wpis TUTAJ. A co dziś? Na dziś przygotowałam dla Was kilka produktów, droższych ale mimo wszystko wartych swojej ceny. Czasami trzeba zainwestować więcej pieniędzy w jakiś kosmetyk, z którego będziemy zadowoleni i będzie nam służył przez sporą ilość czasu, prawda? Zapraszam na wpis!


Na pierwszy ogień idą produkty #dobrebopolskie. Któż z nas nie zna firmy Inglot? Ja przyznam się szczerze zaczęłam używać ich produktów niecały rok temu. Jako pierwszy był cień do powiek. Szukałam zwykłego, matowego, białego cienia i znalazłam! Co więcej? Jestem zadowolona! Koszt opakowania z wkładem to 25 złotych. Niedawno do mnie dołączył również lakier o numerze 381. Gama kolorystyczna wystawiona w salonach Inglota jest ogromna. Znajdziecie tam każdy kolor, jaki tylko chcecie. Koszt to 26 złotych.


Sleek jest ze mną od początku mojej przygody z cieniami. To właśnie nimi jako pierwszymi zaczęłam się malować. Posiadam trzy palety, au naturel, strom i monaco. Każda z nich zawiera 10 bardzo napigmentowanych cieni. Lubię z nimi pracować. Wykazują się znacznie większą trwałością niż np. cienie z makeup revolution. Cena jednej palety to około 40 złotych. Ktoś z Was ma i używa? :)


Na koniec pędzle do makijażu. Jestem wielką fanką firmy Hakuro. Bardzo dobrze mi się współpracuje z tymi pędzlami. Posiadam trzy, każdy do innej funkcji. Pędzel do nakładania podkładu H50, zdecydowanie mój ulubieniec. Pewnie dużo z Was słyszało wiele opinii na temat tego pędzla. Ja dołączam swoją, pozytywną oczywiście. Kolejny to H77 do blendowania cieni oraz H74 do nakładania cieni. Pracuje już z nimi sporą ilość czasu i nic się z nimi nie dzieje. Włosie nie wypada, nie staje się twarde ani nie kuje. Gorąco polecam!

A jakie są wasze ulubione produkty warte swojej ceny? 

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

CO WARTO KUPIĆ NA PROMOCJI W ROSSMANIE?

Hej! Witam po weekendzie! Jak większość z Was pewnie już wie, Rossman startuje z kolejnymi promocjami. Tym razem (tak jak i w zeszłym roku) -49% na różne produkty tydzień po tygodniu. Chyba każda z nas jest zadowolona! Prawda? Dzisiejszy wpis krótki, informacyjny. Chcę Wam pokazać kilka produktów, na które myślę, że warto się skusić podczas tej promocji. Zainteresowani? To startujemy!



Myślę, że przede wszystkim warto skusić się na droższy podkład. Przy regularnej cenie nie raz ciężko jest nam po niego sięgnąć. Połowę tańszy brzmi już o wiele lepiej, prawda? Ja wybiorę mojego niezawodnego ulubieńca, czyli Rimmel Match Perfection (mam nadzieję, że mi go nie wykupią, haha!). A wy co wybierzecie?


Do podkładu obowiązkowo, dobrze dobrany korektor! W jednej z ostatnich notek polecałam Wam kilka moich korektorów - TUTAJ. Możecie się zainspirować lub wybrać swojego ulubieńca. Ja zakupu korektora nie planuję, ponieważ posiadam już sporą kolekcję i muszę je zużyć!


Do podkładu również obowiązkowym dodatkiem jest puder. Mnie kusi właśnie ten z obrazka Stay Matte, dużo osób go zachwala. Czy zakupię? Na chwilę obecną raczej nie, ponieważ też mam kilka produktów, które muszę zużyć i dopiero wtedy pokusić się na nowy zakup. Co wy planujecie? :) Kolejną rzeczą jest wysuszacz do paznokci z Sally Hansen i tutaj tak jak i w przypadku powyżej (po przejrzeniu wielu pozytywnych ocen) skuszę się na niego. Mam nadzieje, że sprawdzi się i u mnie!


Bourjois rouge edition velvet, mój absolutny must have. Już bardzo długo poluję na nie i cały czas nie mogę się zdecydować. Ich regularna cena nie co odstrasza, dlatego podczas promocji wreszcie się na nie skuszę! Będą moje :) Kolejnym produktem jaki wybrałam jest tusz do rzęs, myślę, że również warto zainwestować w dobry tusz, aby nasze rzęsy prezentowały się zajwiskowo!


  • od 24 do 29 kwietnia; podkłady, pudry, bronzery i korektory,
  • od 30 do 4 maja; tusze, kredki, cienie, eyelinery,
  • od 5 do 10 maja; szminki, lakiery, odżywki.


Piszcie koniecznie w komentarzach na co wy polujecie! Z miłą chęcią poczytam! Widzimy się w kolejnym poście :*

piątek, 17 kwietnia 2015

KILKA NOWOŚCI

Witam Was! Mamy już piątek, a co to oznacza to każdy z nas wie. Weekend! Jakie macie plany? Odpoczynek czy może coś innego? Ja spędzam ten czas w domu rodzinnym, ale niestety nie do końca odpoczywając, bo mam trochę pracy. Przechodząc do tematu dzisiejszego posta chciałam Wam pokazać moje drobne, ostatnie nowości. Dzisiaj będzie lifestyl'owo, kilka ujęć :). Kosmetyki i ubrania. (Ok, kwiatek też jest nowy!). ZAPRASZAM!



Na pierwszy rzut idą lakiery do paznokci. Wiosenna pogoda zainspirowała mnie do zakupu pastelowych odcieni. Długo szukałam 'baby blue' aż w końcu natrafiłam na niego w niezawodnym Golden Rose, odcień (nr 640) jest przepiękny! Cena to 6,90 zł. Drugi kolor to brzoskwiniowy, na którego skusiłam się w Inglocie. Nie ukrywając jest to pierwszy mój lakier z tej firmy, także mam nadzieję, że mnie nie zawiedzie! Cena niestety w tym przypadku jest dość wysoka; 26 zł (nr 381). Już się nie mogę doczekać aż pomaluje nimi paznokcie! Jak wam się podobają?


Kolejną nowością jest zwykły, czarny t-shirt. Ostatnio bardzo mi się podobają czarny i biały kolor oraz minimalistyczne, klasyczne stylizacje. Ta bluzka wpasowuje się idealnie w mój obecny gust! Niebawem ootd na blogu! Pochodzi ze strony walktrendy.com.


Udanego weekendu!

środa, 15 kwietnia 2015

PRZEGLĄD KOREKTORÓW

Hej, witajcie! Dzisiaj ponownie przychodzę do Was z kosmetyczną porcją wiedzy. W tym poście bierzemy pod lupę korektory do twarzy. Dopiero podczas zrobienia zdjęć do tego wpisu, zdałam sobie sprawę, że w sumie posiadam dużo korektorów. W różnych przedziałach cenowych i różnych marek. Czy są warte swojej ceny? Czy spełniają swoje zadania? Na te i inne pytania odpowiadam poniżej, chodźcie poczytać o fajnych produktach! :-)


Na pierwszy ogień idą korektory w paletach firmy Wibo i So Susan. Uważam, że głównym minusem jest tutaj to, że te korektory musimy nakładać palcami. Ale każdy z nas wie co wybiera i na co się godzi. Nie mniej jednak nie wszystkim to pasuje. Paleta Wibo (profesjonalny zestaw korektorów do zadań specjalnych) posiada cztery kolory. Beżowy maskuje wypryski, różowy maskuje sińce pod oczami, zielony kamufluje popękane naczynka i ciemny beż modeluje kształt twarzy. Ten produkt używam często i sprawdza się całkiem dobrze. Nie podoba mi się jednak efekt, jaki zostawia kolor beżowy, bardzo podkreśla suche skórki. Różowy pod oczy - spisuje się nieźle, dobrze radzi sobie z sińcami. Części do konturowania na mokro nie używam, bo zwyczajnie jeszcze nie potrafię. Cena to około 13 złotych za 15,5g. Paleta So Susan, spisuje się bardzo podobnie. Cztery odcienie, każdy pełni inną funkcję. Ja otrzymałam ten egzemplarz w pudełku BeGlossy, cena to około 80zł za 4g.


Przechodząc dalej. Korektory w pędzelku. Mój ulubiony typ, jeśli chodzi o aplikacje. Sądzę, że najwygodniejszy. Posiadam dwie sztuki. Loreal True Match oraz Bell maskujący korektor w płynie. O True Match na pewno większość z was słyszała. Ja posiadam go w odcieniu 1 (najjaśniejszy) IVOIRE IVORY. Bardzo dobrze maskuje sińce pod oczami i wypryski oraz delikatnie rozświetla te okolice. Jednak wydaje mi się, że jest dla mnie trochę za ciężki. No i minusem jego jest to, że zbiera się w zagłębieniach pod okiem. Cena to około 35 złotych. Na korektor z Bell skusiłam się kiedyś przy okazji na zakupach w Biedronce za cenę 5 złotych. Śmiało mogę napisać, że jest bardzo wydajny. Podczas nałożenia go na twarz i pozostawienia na chwile, kolor natychmiast ciemnieje. Mimo to, dobrze stapia się ze skórą. Działanie także całkiem dobre. Niestety nie podam Wam odcienia, bo najzwyczajniej na świecie się numerek się już zdarł.


Na koniec najlepsze. Mój teraźniejszy ulubieniec. Korektor mineralny, sypki. Testuję go od kilku tygodni i jestem zachwycona. Kolor idealnie dobrany do podkładu może działać cuda. Mój odcień to Barely Beige, pojemność 5g. Bardzo mocno kryje wszelakie niedoskonałości na twarzy. Więc czego wymagać więcej? Cena to około 43 złotych do kupienia TUTAJ. Niebawem zbiorowa recenzja pozostałych kosmetyków marki Lily Lolo.


A wy jaki preferujecie typ korektorów i czego od niego oczekujecie? Piszcie w komentarzu! 
Widzimy się ponownie już w piątek :-*

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

ODŻYWKI DO WŁOSÓW | MOJA OPINIA

Cześć kochani! Co u Was? Jak spędziliście ten piękny, słoneczny weekend? Ja bardzo aktywnie i pracowicie. Posty na najbliższy czas zaplanowane! :) W Poznaniu gdy już zrobiło się trochę cieplej to na ulicach pojawiło się mnóstwo ludzi! Po Starym Rynku to ciężko przejść, nie mówiąc już o tym, żeby gdziekolwiek przysiąść. Takie uroki dużych miast :) Ale nie o tym dzisiaj chciałam pisać. To był taki mini wstęp. Co konkretnego na dziś? Przedstawiam Wam cztery odżywki do włosów, które uważam, że są godne polecenia. Dwie do spłukiwania i dwie bez spłukiwania. Ciekawi jakich produktów używam? Czy w ogóle warto używać odżywki? Zapraszam serdecznie.


ODŻYWKI ZE SPŁUKIWANIEM
Są to najpopularniejsze preparaty do włosów, zaraz po szamponach. Nie wyobrażam sobie umycia włosów bez nałożenia na koniec odżywki na końce włosów (nigdy na całe) i spłukania jej. Jest to podstawowy element mojej codziennej rutyny. Spytacie, dlaczego? Po pierwsze dlatego, że włosy po zastosowaniu takiej odżywki o wiele łatwiej jest rozczesać. Po drugie, jeśli odżywka ma za zadanie regenerować, to na pewno w jakimś % to robi. oraz chroni przed czynnikami zewnętrznymi. Oczywiście taki produkt nigdy nie odbuduje i nie naprawi nam tych włosów w całości. Pamiętajmy jednak, aby co jakiś czas zmieniać rodzaj odżywki, bo włosy się przyzwyczajają no i wybierajmy te, które zawierają składniki odżywcze takie jak np. witaminy, proteiny. Ja obecnie stosuje te dwie: Garnier - Ultra Doux oraz Gliss Kur - Million Gloss i jestem zadowolona.


ODŻYWKI BEZ SPŁUKIWANIA
Tym też jestem wierna i stosuje je po każdym umyciu włosów, zaraz po zdjęciu ręcznika. Spryskuje nimi całe włosy, skupiając się głownie na tej części, która nie dotyka skalpu. Jak możecie zobaczyć poniżej używam tylko odżywek w spray'u. A jakie one mają zadanie? Tak samo jak i te ze spłukiwaniem mają nam nawilżyć włosy. W zależności od rodzaju, niektóre działają przeciw elektryzowaniu się włosów lub przeciw puszeniu. Uważam, że odżywka w spray'u ma głównie na celu uzupełnienie pielęgnacji i dodatkowe odżywienie włosów, np. końcówek. Co ja przede wszystkim zauważyłam? Te produkty, które ja stosuje pozostawiają na włosach przepiękny zapach! A są to: Pantene Pro-V do włosów suchych i zniszczonych oraz Gliss Kur do włosów matowych bez połysku. Każda z nich w przystępnej cenie w granicach do 15 złotych do dostania w wielu drogeriach.


Piszcie co Wy sądzicie i czy używacie jakichś odżywek? 

sobota, 11 kwietnia 2015

SUNNY DAY | CLASSIC

Hej kochani! Czy u Was wczoraj też panowała taka piękna pogoda? Słońce odwiedziło cały Poznań! Przyjemnie było spędzić czas na dworze i czuć promienie słoneczne na twarzy. Kto za tym tęsknił? Co na dziś? Sądząc po ostatnich statystykach najbardziej jednak lubicie oglądać i komentować stylizacje, dlatego dzisiaj kolejna dawka! Poprzedni wpis bił rekordy oglądalności - TUTAJ link dla zainteresowanych. Dziś klasycznie; jeans, baleriny, ramoneska plus trochę koloru różowego w postaci torebki i motywów na bluzce. Korzystajcie z pięknych dni! Buziaki :*

 Bluzka/GODDIVA     Spodnie/H&M     Baleriny/H&M

czwartek, 9 kwietnia 2015

NAILS | EVELINE VS GOLDENROSE

Cześć kochani! Jak wam mija poświąteczny czas? U mnie dużo pracy, w szczególności jeśli chodzi o studia. Niestety zbliża się okres kolokwium. Ale nie ma mowy, żebym Was zaniedbała. Jakiś czas temu wpadłam na pomysł, żeby napisać porównanie odżywek do paznokci dwóch innych marek, lecz o podobnym działaniu. Stosuje obie już jakiś czas, więc co nieco mogę Wam o nich napisać. Mianowicie pod lupę bierzemy odżywkę z firmy Eveline - paznokcie twarde jak diament i Golden Rose - Black Diamond. Chodźcie poczytać moją opinie na ich temat. Ciekawi? To serdecznie zapraszam.


1. EVELINE - pojemność 12ml; cena ok. 13 złotych.
Jak dobrze wiecie, odżywki z Eveline zawierają szkodliwy formaldehyd (w tym przypadku 2% formaldehydu), który może bardzo nam poniszczyć płytkę paznokciową. Więc ile ludzi tyle opinii. W moim przypadku sprawdza się bardzo dobrze i nic się z moimi paznokciami nie dzieje, oprócz oczywiście samych pozytywnych rzeczy. Paznokcie rosną niesamowicie szybko i stają się rzeczywiście twardsze. Należy dodać, że nie stosuje jej tak jak zaleca nam producent. Używam ją tylko jako bazę pod lakier. Posiada nieciekawy zapach - typowego lakieru, konsystencja jest okej. Bardzo szybko schnie na paznokciach. Szkodliwy formaldehyd może pokazać swoje 'oblicze' dopiero po jakimś czasie, dlatego przezorny zawsze ubezpieczony :-) Gdy dowiedziałam się o nowej serii z Golden Rose, rozstałam się na jakiś czas z Eveline, i zaczęłam stosować Black Diamond. Piszcie jak to jest u Was z tą serią odżywek!


2. GOLDENROSE - pojemność 11ml; cena ok. 13 złotych.
Skusiłam się na nią po filmie RedLipstickMonster (kto zna i ogląda?). Głównie właśnie dlatego, że nie zawiera formaldehydu i byłam ciekawa czy dorówna w działaniu tej odżywce z Eveline. Co zauważyłam po użyciu? Przede wszystkim również szybko wysycha na płytce paznokcia a konsystencja także nie budzi żadnych zastrzeżeń. Zapach, tak jak i wyżej - nieciekawy. Ale czego możemy wymagać od lakierów? Co do działania: rewelacja! Paznokcie stają się twarde, nie rozdwajają się i zdecydowanie szybciej rosną. W mojej opinii obie te odżywki są porównywalnie dobre. Możnaby stwierdzić, że lepsza jest ta z Golden Rose bo nie zawiera szkodliwego składnika. To fakt, lecz mimo to nie zrezygnuje z Eveline. Będę stosować obie, ale z umiarem.


A czy wy stosowałyście którąś z powyższych odżywek? Co sądzicie? Piszcie koniecznie!

wtorek, 7 kwietnia 2015

BLACK | WHITE | STRIPED

Cześć kochani! Jak tam u Was po Świętach? Najedzeni? Lany Poniedziałek udany? U mnie było spokojnie i rodzinnie. W końcu też zmobilizowałam się i pomimo brzydkiej aury panującej na zewnątrz poszliśmy zrobić zdjęcia. Całość utrzymana w kolorystyce czarno-białej. Zestaw ten na pierwszy rzut oka wydaje się być elegancki, jednak myślę, że akcentem który przełamuje ten schemat są buty (slipon). I tak oto stylizacja z eleganckiej staje się stylizacją codzienną. PS w takich zestawieniach czuje się zdecydowanie najlepiej! Jak Wam się podoba? Komentujcie i widzimy się już w czwartek :-*

 Płaszcz/MOHITO      Koszula/SHEINSIDE         Spodnie/TAKKO      Buty/LABOTTI

niedziela, 5 kwietnia 2015

APIS | ENZYMATYCZNY PEELING GRUSZKOWY | KREM WITALIZUJĄCY - 5 WARZYW

Cześć! Jak wam mija świąteczny okres przygotowań? Dziś nareszcie już możemy ze spokojem odetchnąć i delektować się czasem spędzonym z rodziną. Chciałabym wam życzyć w ten czas ciepłych i udanych Świąt Wielkanocnych oraz wszelkiej pomyślności i radości w życiu zawodowym i prywatnym, a także co najważniejsze - dużo zdrowia! Przechodząc do tematu dzisiejszego posta, na dziś przygotowałam dla was recenzję dwóch kosmetyków, które we wrześniu otrzymałam na spotkaniu w bydgoskim salonie Apis Cosmetics - TUTAJ (cały wpis). Pod lupę bierzemy enzymatyczny peeling gruszkowy oraz krem witalizujący. Zaczynamy!


KREM WITALIZUJĄCY 5 WARZYW
Słowa producenta: Wielofunkcyjny krem zainspirowany unikatowymi właściwościami 5 warzyw - odświeżającego ogórka, przeciwutleniającej pietruszki, delikatnie złuszczającego pomidora i odmładzającej dyni oraz nawilżających kiełków pszenicy. Pobudza skórę do odnowy, poprawia napięcie, jędrność i nawilżenie. Wzmocniony kwasem hialuronowym, olejem makadamia, arganowym i masłem shea głęboko regeneruje, wzmacnia, opóźnia proces starzenia czyniąc skórę gładką o świeżym kolorycie i blasku. Wskazania: dla każdego rodzaju cery wymagającej odżywienia.

Moja opinia:  Krem zaraz po otworzeniu intryguje zapachem, czy warzywnym? Nie powiedziałabym, jednak mi on bardzo odpowiada. Posiada białą konsystencje z drobnymi granulkami, które po wsmarowaniu w twarz natychmiast się rozpuszczają. Cera w moim wieku potrzebuje w szczególności nawilżenia i myślę, że ten krem spełnia swoje zadanie. Pojemność to 50ml, może być stosowany zarówno na dzień jak i na noc. TUTAJ możecie zakupić krem w większej wersji. Podsumowując jest to mój drugi krem z tej firmy i jestem bardzo zadowolona. Tym bardziej, że jest to kosmetyk Polski, co więcej produkowany w moim mieście - Bydgoszczy :)


ENZYMATYCZNY PEELING GRUSZKOWY do twarzy z lawą wulkaniczną 2 w 1
Od producenta: Gruszkowy peeling 2 w 1 łączy właściwości peelingu enzymatycznego i ziarnistego. Papaina - enzym występujący w owocach papai delikatnie rozpuszcza martwą, zrogowaciałą warstwę naskórka, natomiast lawa wulkaniczna dokładnie ją usuwa pozostawiając skórę miękką i gładką. Preparat wzbogacony ekstraktem z gruszki i kompleksem AQUAXTERM z korzeni rabarbaru zapewnia natychmiastowe nawilżenie, promienny i pełen witalności wygląd. Wskazania: dla każdego rodzaju cery (z wyjątkiem cery naczynkowej i trądzikowej).

Moja opinia: Po pierwsze bardzo ubolewam, bo ten produkt jest u mnie już na finiszu. Co można wywnioskować po pierwszych moich słowach? Że sprawdził się na mojej twarzy genialnie. Najlepszy dotychczas peeling enzymatyczny jaki stosowałam. Po jego użyciu cera zmienia się momentalnie, staje się oczyszczona i 'pełna życia'. Serio, nie przesadzam :) Z miłą chęcią skuszę się na kolejne opakowanie. To zawiera 200ml i możecie je zdobyć TUTAJ (w promocyjnej cenie).


Szczerze polecam Wam kosmetyki tej firmy. Domyślam się, że większość z Was nawet nie miała pojęcia o jej istnieniu. Myślę jednak, że warto zainteresować się to marką i przekonać się na własnej skórze o działaniu tych kosmetyków. TUTAJ link do sklepu online. Widzimy się w kolejnym poście :*

piątek, 3 kwietnia 2015

LIFESTYLE | DODATKI | BUTY | KOSMETYKI

Hej! Przyznajcie się kto ukradł ładną pogodę? No bo to co obecnie mamy za oknem, to jakieś są żarty. Choć Prima Aprilis było dwa dni temu. Mam w głowie mnóstwo pomysłów na stylizacje, jednak obecnie brak możliwości wykonania zdjęć (bo wiecie, co wyjdzie słońce, to zaraz zacznie padać grad). Dlatego dzisiaj przygotowałam dla Was wpis lifestyl'owy, czyli kilka nowości jakie wpadły do mnie w ostatnim czasie. Sprawdźcie co u mnie nowego, a obserwując mnie na instagramie i fan page możecie być ze mną na bieżąco! Zapraszam do czytania i komentowania dzisiejszego wpisu, jakieś pytania? Proszę, śmiało - bądźmy w kontakcie.

1. KOSMETYKI
Ostatnio zainteresowałam się kosmetykami mineralnymi Lily Lolo i otrzymałam okazję do ich przetestowania. Nawet nie zdajecie sobie sprawy jak się cieszę! Jestem już po pierwszym użyciu, jednak opinię będę mogła wyrazić dopiero po dłuższym stosowaniu. Oczekujcie, niebawem moja pełna recenzja produktów. Kto ciekawy? :) 


Kolejną rzeczą są produkty niezbędne do codziennego użytku. Wreszcie zakupiłam bazę pod cienie i okazała się być strzałem w 10! Cienie zdecydowanie utrzymują się o wiele dłużej. Godna polecenia. Oczywiście z firmy Avon.

Która z nas nie lubi tak zwanego 'czasu dla siebie'? W tym czasie szczególnie zajmujemy się pielęgnacją twarzy, robiąc peelingi i nakładając maseczki. Ja wybrałam maskę do twarzy peel-off, która jest nowością w katalogu Avon z wyciągiem z białej herbaty. Po użyciu skóra staje się gładka i miła w dotyku. Ktoś też próbował? 

Ostatnią już kosmetyczną nowością jest pomadka z firmy Makeup Revolution, do której cały czas się przekonuje. Jest to matowy nude, który bardzo ciężko ze mną współpracuje. Ma niesamowicie twardą konsystencję, niestety jak to na matowe pomadki przystało. Mam jednak nadzieję, że się w końcu polubimy!



2. BUTY
Jak wiecie albo i nie, uwielbiam wszelkiego rodzaju obuwie. Tym razem padło na białe, wężowe slip-on. Bardzo ładnie wyglądają i dobrze się prezentują na stopie. Zamówiłam je w sklepie internetowym Labotti w okazyjnej cenie. Nawiązując do początku posta wyczekuje ładnej pogody, wskakuje w te butki i tworzę z nimi stylizację. Już się nie mogę doczekać. Serio!


3. DODATKI
Tak jak buty, tak i wszelkiego rodzaju dodatki do domu - uwielbiam. Nie ma problemu ze znalezieniem takich rzeczy, z pomocą przychodzi nam wiele sklepów typu Ikea, Jysk czy Pepco. Z nich nie da się wyjść z pustymi rękoma. Wszystko kusi! Tylko potem nasuwa się nam pytanie. Czy jest to nam potrzebne i gdzie będziemy to trzymać? I właśnie w takich momentach odkładam z powrotem na półkę upatrzony przedmiot [haha]. No, ale wiecie nie ma też co przesadzać. Dlatego obecnie mój stolik zdobi ten oto piękny szklany pojemnik :).


Uff, dużo tekstu - dużo czytania. 
Kto dobrnął do końca ten pisze komentarz! Buziaki :*